Mam 34 lata. Urodziłam Lucę, gdy miałam 22 lata

Mihai wzięła głęboki oddech. Zrobiłam krok naprzód, trzymając Lucę blisko siebie.

„Loredana” – powiedziałam – „nie proszę, żebyś zrozumiała wszystko od razu. Tylko… nie zrób mu krzywdy. To wszystko”.

Spojrzała na Lucę. Był niski, ale taki odważny. Jego oczy były zaczerwienione i wilgotne, ale wciąż trzymał brodę wysoko. W jego spojrzeniu była siła, o której dorośli często zapominają.

Loredana podeszła powoli. Tak powoli, że wstrzymałam oddech.

„Luca…” – powiedziała. „Suknia… jest piękna. Ja… się myliłam”.

Słowa płynęły z trudem, ale płynęły.

Luca spojrzał na mnie, jakby pytając, czy mogę jej uwierzyć. Uśmiechnęłam się i uścisnęłam mu dłoń.

„Dziękuję” – powiedział nieśmiało.

Sala odetchnęła z ulgą. Muzyka znów zaczęła grać. Ludzie wrócili do swoich stolików. A wesele… trwało dalej, ale teraz w innym świetle, jakby cała sala zrozumiała coś ważnego.