— Byłaś w banku, prawda? — powiedział bez powitania.
— Tak, byłam — odpowiedziałam spokojnie.
Zamilkł.
— Nie powinnaś się o tym dowiedzieć w ten sposób… — mruknął.
— Nie powinieneś pozwolić mi głodować — powiedziałam. I to też nie było w porządku.
Nie prosiłam go o nic. Nie wyrzucałam mu nic więcej.
Rozłączyłam się.
Po raz pierwszy od wielu lat nie czułam nienawiści. Tylko spokój.