…moja synowa, Mirela.
W chwili, gdy zobaczyłam to zdjęcie, poczułam, jak moje serce zaciska się jak szczypce. Miała na sobie czerwoną kurtkę, tę samą, którą zawsze nosi na zakupach. Rozglądała się na boki, spieszyła się, ale wyraźnie było widać: moją kartę w jednej ręce, a w drugiej plik banknotów wyjętych z bankomatu.
Poczułam pieczenie w policzkach. Wstyd i ból, jakich nigdy nie podejrzewałam.
Wyszłam z banku powoli, opierając się o ściany budynków. Kilka razy myślałam, że upadnę. Jej łagodne słowa rozbrzmiewały w mojej głowie:
„Mamo, pozwól, że się tobą zajmiemy…”