„- Mamo, patrz! On wygląda jak ja!”

Dziecko drgnęło na dźwięk jej głosu. Lekko uniosło głowę i spojrzało na nią z niepewną ciekawością, niczym przestraszone zwierzę, które nie wie już, czy uciekać, czy mieć nadzieję.

Laura zrobiła krok naprzód, potem kolejny, nie czując chłodu, nie słysząc deszczu, który moczył jej włosy. Widziała tylko tę twarz… twarz, która nawiedzała ją nocami przez pięć lat.

„Nicolae… to ja, twoja matka” – wyszeptała drżąc.

Chłopiec zamrugał kilka razy, po czym powoli wstał. Złamany parasol wypadł mu z rąk. Policzki miał brudne, a usta posiniaczone.