„Nie… nie mam matki” – powiedział powoli, cofając się o krok.
Serce Laury rozpadło się na tysiąc kawałków. Chciała biec i go przytulić, ale strach, że mogłaby go przestraszyć, powstrzymał ją. Uklękła na jego poziomie, na środku mokrego chodnika.
— Proszę, spójrz na mnie uważnie, moje dziecko. Pamiętasz małego niebieskiego misia? Zawsze trzymałaś go w ramionach, kiedy zasypiałaś…
Oczy dziecka lekko się rozszerzyły. Wydawało się, jakby gdzieś głęboko w nim zapłonęło mgliste wspomnienie, ale równie szybko zgasło.
— Pani w centrum powiedziała mi, że moja mama już mnie nie szuka — powiedział cienkim, niemal winnym głosem.
Te słowa zaparły mu dech w piersiach. Laura wstała i otarła łzy grzbietem dłoni.