— Dziękuję Ci, Boże — wyszeptała. — Przywróciłeś mi go.
Na niebie, pośród szarych chmur, nieśmiało pojawił się promień słońca. I po raz pierwszy od pięciu lat Laura poczuła, że znów może oddychać.
Ból w jej sercu przerodził się we wdzięczność. A w jej ramionach zagubiony chłopiec znów stał się jej synem.
Cud, który nadszedł w deszczowy dzień, gdy nie wierzyła już, że życie może ją zaskoczyć.