Na ostatniej rozprawie sala była pełna. Stefan i Andrzej stali pewnie, już dyskutując, jakie samochody sobie kupią. Gdy prawnik odczytał dokumenty, kolor zniknął im z twarzy.
— Jak to możliwe, że firma już nie istnieje? — wyszeptał Andrzej.
— Jak to, że długi nie należą do niej?! — wrzasnął Stefan.
Sędzia podniósł wzrok.
— Pani Kowalska jest jedynym właścicielem. Wszystko jest legalne.
Podpisałam spokojnie. Oddałam im dom. Oddałam willę. Oddałam wszystko, o co prosili.
Ja zachowałam to, co się liczyło.
Firma warta była miliony złotych. Czysta. Bez długów.