— Jak to, że długi nie należą do niej?! — wrzasnął Stefan.
Sędzia podniósł wzrok.
— Pani Kowalska jest jedynym właścicielem. Wszystko jest legalne.
Podpisałam spokojnie. Oddałam im dom. Oddałam willę. Oddałam wszystko, o co prosili.
Ja zachowałam to, co się liczyło.
Firma warta była miliony złotych. Czysta. Bez długów.