Marina, urodziny pełne chaosu: kobieta odnajduje wolność i godność w dniu pełnym napięć

Marina obudziła się o szóstej trzydzieści, choć budzik nastawiła na ósma. Sen zniknął nagle: dziś były urodziny Andreja, a wieczorem mieli przyjść jego koledzy z uczelni z żonami – cztery pary, osiem osób. Przejrzała w myślach listę obowiązków: sprzątanie, zakupy, sałatki, mięso na grilla, ciasto…

— Andriouch? — zawołała cicho, ale on wtulił się głębiej w poduszkę.

Ostrożnie wstała, założyła szlafrok i poszła do kuchni. Za oknem padał październikowy deszcz, a w mieszkaniu było cicho i przytulnie. Włączyła czajnik i ułożyła plan dnia. Lista była długa.

O ósmej pojawił się Andrei, potargany i nadąsany.