Marina, urodziny pełne chaosu: kobieta odnajduje wolność i godność w dniu pełnym napięć

— Jest kawa? — mruknął.
— Już podaję. Możesz dziś wyjść wcześniej z pracy i mi pomóc? Goście przyjdą o siódmej.
— Marichka, nie przesadzaj. Sałatkę pokroisz, mięso włożysz do piekarnika. Jesteś doświadczoną gospodynią, prawda?

Marina milczała, wlewając mu kawę. „Doświadczona gospodyni” brzmiało jak narzucony zawód.

— Chociaż odkurz podłogę, gdy mnie nie będzie.
— Zobaczymy — odpowiedział, już zajęty telefonem. — A menu?
— Sałatka rosyjska, Cezar, mięso po francusku, przekąski, Napoleon.
— Super. Nie zapomnij o winie i koniaku – Dimitri lubi koniak.

Pół godziny później Marina wyszła do pracy. Sama w domu, wypełniona obowiązkami, ledwie stała na nogach o czternastej. Mieszkanie lśniło czystością, zakupy zrobione, sałatki przygotowane, mięso w lodówce, pozostało ciasto Napoleon.

Ciasto okazało się trudne: ciasto przyklejało się, krem się nie udał, musiała robić go ponownie. Z drżącymi rękami układała warstwy.