O 17:00 Andrei wrócił, kuchnia w chaosie.
— Wygląda jak po wybuchu bomby — zaśmiał się.
— Trochę przesadziłam — przyznała Marina, nakładając ostatnią warstwę kremu. — Andriouch, umyjesz naczynia? Idę pod prysznic.
— Nie, mam też się przygotować. To moje urodziny! Naczynia później.
Marina umyła potrzebne naczynia, przykryła ciasto folią i wzięła szybki prysznic. Założyła niebieską sukienkę, odrobinę szminki, bez czasu na makijaż.
O 17:00 zadzwonił dzwonek. Dimitri i Lena przyszli pierwsi. Lena perfekcyjna, elegancka, spojrzała na Marinę z mieszanką krytyki i zdziwienia.
— Marina, dziś jesteś taka „domowa”.
— Cały dzień gotowałam — odpowiedziała Marina, przyjmując kwiaty.