Marina, urodziny pełne chaosu: kobieta odnajduje wolność i godność w dniu pełnym napięć

W ciągu dziesięciu minut dotarli wszyscy. Żony kolegów wyglądały jak modelki z magazynów. Marina poczuła się jak Kopciuszek bez wróżki.

Przy stole rozmowy o pracy, samochodach, wakacjach; kobiety komentowały zakupy i salony piękności.

— Marina, gdzie są serwetki? — zawołał Dimitri.
— Już podaję.
— Chleb, proszę — dodał Igor.
— Musztarda do mięsa — powiedział Sergej.

Marina biegała w kółko, zmęczona. Zauważyła Lenę niezdarnie używającą widelca, Tanyę rozrzucającą okruchy, Irinę pijącą i śmiejącą się głośno.

— Marina, możesz sprzątnąć? — zapytał Andrei.
— Już.

Zmęczenie ją przytłoczyło. Przyniosła naczynia, wróciła z ciastem, zapaliła świeczki.
— Sto lat! — zaśpiewali goście.
Andrei zgasił świeczki, Marina pokroiła ciasto.

— Napoleon! — zachwycił się Dimitri.
— Doskonałe — przyznała Lena — ale w cukierni byłoby łatwiej.
— Domowe zawsze najlepsze — wtrącił Igor.