— Och, przepraszam! — dziewczyna uderzyła się w torbę, która upadła na podłogę. Maria podniosła ją i uśmiechnęła się machinalnie.
A potem się zastanowiła: kiedy ostatnio naprawdę się uśmiechnęła?
Wróciła do domu około dziesiątej. Cichy dźwięk dzwonka do drzwi zabrzmiał, ale Călin go usłyszał. Była w salonie, telewizor był włączony, choć nie oglądała. Po prostu na nią czekała.
— Byłeś tak miły, że się pojawiłeś — wstała, a Maria od razu zrozumiała, że noc będzie gorsza niż poranek.
— Călin, jestem zmęczona. Porozmawiamy jutro…