Jej piękna, lecz pusta twarz przypomniała jej, że bogactwa nie da się kupić ani szacunku, ani miłości.
A gdy gwiazdy odbijały się w łagodnych falach, Viviana zrozumiała coś, czego nie mogły jej dać ani pieniądze, ani luksus, ani duma:
że krzywda wyrządzona z dumy zawsze powraca, nawet jeśli minie trochę czasu.
Wtedy wzięła laskę pani Antonii, zapomnianą w kącie tarasu, i położyła ją przy basenie.
Drobny, lecz szczery gest – jak milcząca prośba o wybaczenie.
Woda pozostała nieruchoma, ale gdzieś, późnym wieczorem, zdawało się, że cisza wreszcie została pojednana.