Mąż pakował swoje rzeczy, żeby wyjechać do kochanki. Wszystko, co powiedział chorej żonie, to:

Zostali sami.

Chora kobieta oparta o ścianę.

Dwoje przestraszonych dzieci.

I małe, przytłaczające mieszkanie w starej dzielnicy Ploeszti.

Tego wieczoru upadła na kanapę i płakała bez łez. Nie miała dokąd pójść. Dzieci tuliły się do niej, tuląc się do siebie, jakby świat walił im się pod nogami.

Następnego dnia sąsiadka z drugiego piętra wezwała karetkę.
Choroba była w zaawansowanym stadium.

Zostało jej tylko osiem miesięcy życia.