Miał wszystko, czego pragnął, aż do dnia, w którym zobaczył małą dziewczynkę sprzedającą warzywa na targu

Rică zrobiła krok naprzód, ale kolana trzęsły jej się jak u osoby osłabionej chorobą. Sofia to zauważyła i chwyciła ją za ramię z naturalnością, z jaką potrafi to zrobić tylko dziecko przyzwyczajone do trudności.

Ruszyli między straganami, między ludźmi niosącymi pełne torby, między sprzedawcami wykrzykującymi oferty, jakby sprzedali ostatnie warzywa na świecie. Rică czuła, jak każdy krok przybliżał ją do prawdy, która mogła zniszczyć całe jej życie.

Kiedy dotarli do starego, białego vana z zaparowanymi szybami, Sofia się zatrzymała.

„Zostań tu na chwilę” – powiedziała delikatnie. „Babcia się przestraszy, jeśli otworzę drzwi od razu, zanim jej powiem”.

Dziewczyna delikatnie zapukała do drzwi.