Na środku kuchni Matei i Sofia śmiały się na cały głos. Miały mąkę na nosach, na ubraniach, na podłodze. Raluca stała między nimi w fartuchu pełnym plam po czekoladzie i z uśmiechem, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam w swoim domu.
Na stole stały foremki do ciastek, blacha z rogalikami prosto z pieca i wielka miska z ciastem. Słodka para unosiła się delikatnie w powietrzu, a wokół unosił się zapach dzieciństwa.
Stałam w drzwiach. Nie widzieli mnie.