Miałem wracać do domu po pełnej napięcia rodzinnej kolacji

Stałem przy drzwiach, z mokrymi dłońmi i sercem łomoczącym o żebra. W dużym pokoju Mariana i moja matka rozmawiały szeptem, ale ich tony były tak różne, że dokładnie wiedziałem, co się dzieje. Matka próbowała zyskać na czasie. Mariana odpowiadała ostro, niecierpliwie, jakby każda stracona sekunda była ciosem w jej plan.

W tym momencie uświadomiłem sobie, jak blisko byłem celu.

Za kilka minut dowiem się, czy policja naprawdę zrozumiała powagę mojego wezwania. Jeśli przyjadą za późno… Nie odważyłem się pójść za tą myślą.