„Nie ukradłam go, proszę pana. Sofia dała mi go przed śmiercią. Była moją najlepszą przyjaciółką, moją bratnią duszą. Byłam pielęgniarką, która potajemnie opiekowała się nią w ostatnich miesiącach życia, ponieważ jej ojciec nie chciał, żeby ktokolwiek dowiedział się o jej chorobie. Poprosiła mnie, żebym zaopiekowała się jej synem, gdyby coś się stało… ale kiedy umarła, jej rodzina zagroziła mi, że zniknę”.
Roberto miał wrażenie, że świat wiruje. Spojrzał na dziecko na materacu. Miało takie same migdałowe oczy jak Sofia i ten sam kształt dłoni.
„Czy on... czy on jest synem Sofii?” wyszeptał Roberto, podchodząc do małego chłopca, który płonął gorączką.