Milioner czekał na swój lot, gdy spojrzał obok… i nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył

„Ana”.

Imię spadło między nich jak mały, lecz ciężki kamień. Robert poczuł, jak coś go blokuje. Ana. Przyjaciółka Isabeli z młodości. Ta nieśmiała dziewczyna, która stała na korytarzu, gdy beształ córkę. Dziewczyna, na którą patrzył gniewnie.

„Isabela…” – zaczął, ale Ana natychmiast go powstrzymała.

„Nie wymawiaj tu jej imienia” – wyszeptała. „Proszę”.

Sofia wierciła się w ramionach matki i ponownie wyciągnęła drobną rączkę do Roberta.

„Halo?” – powiedziała cienkim głosem.

To słowo uderzyło go mocniej niż jakakolwiek zła wiadomość, jaką kiedykolwiek słyszał.

Robert zakrył usta dłonią. Poczuł, jak miękną mu kolana.

„Ile ma lat?” – zapytał.

„Trzy” – odpowiedziała Ana. „Trzy lata i dwa miesiące”.

Robert szybko policzył. Isabela została uznana za zmarłą cztery lata temu.

„Gdzie jest Isabela?” – zapytał, niemal bez słowa.