Radu próbował przemówić. Nie mógł.
— Jesteś zwolniony. Dzisiaj. Bez dyskusji.
Andriej zwrócił się do zespołu.
— Zawiodłem was. Byłem nieobecny. Ale jeśli chcecie, możemy to nadrobić. Razem.
Ana miała łzy w oczach.
— Mówisz serio?
— Tak, powiedział. I zaczynamy teraz.
Następowały ciężkie tygodnie. Nowe zasady. Szacunek. Uczciwe wynagrodzenie. Ludzkie godziny pracy. Andriej był tam codziennie. Podawał posiłki. Zmywał naczynia. Słuchał.
„Salcia Veche” odrodziła się. Nie z dnia na dzień. Ale szczerze.