Milioner dzwoni, żeby zwolnić swoją służącą

Głos dziecka rozległ się ponownie, słaby, niemal płaczliwy. „Tato… proszę, chodź… mama się nie rusza”.

Eduard przez chwilę stał nieruchomo. Nie miał dzieci, ale w tym głosie słychać było strach, który przebił jego zimną zbroję biznesmena. Przełknął ślinę i po raz pierwszy od wielu lat nie wiedział, co powiedzieć.

„Gdzie jesteś, maleńka?” zapytał drżącym głosem.