Milioner dzwoni, żeby zwolnić swoją służącą
Dziewczynka podała mu adres, a on od razu rozpoznał okolicę. Skromna dzielnica, gdzieś na obrzeżach miasta. Nie myśląc dłużej, chwycił kluczyki do samochodu i pospiesznie wyszedł, zostawiając sekretarkę patrzącą na niego ze zdumieniem.
Po drodze jego myśli mieszały się chaotycznie. Pamiętał, jak Maria zawsze uśmiechała się do niego uprzejmie, jak przychodziła do biura przed wszystkimi i jak ostatnio wydawała się coraz bledsza. Może powinien był zapytać, czy wszystko w porządku. Ale nigdy nie pytał. W jego świecie emocje były luksusem.
Kiedy dotarł przed stary budynek, mała dziewczynka czekała na niego na schodach, boso, tuląc pluszowego misia mocno do piersi.
„Panie Eduardzie?” zapytała szeroko otwartymi, łzawiącymi oczami. „Mama jest w środku… nie wstaje”.
Wbiegł do środka, a powietrze w mieszkaniu uderzyło go niczym ściana kurzu i ciszy. Na podłodze, obok przewróconego wiadra, leżała nieprzytomna Maria.
Eduard wbiegł do środka i bez namysłu sprawdził jej puls. Był słaby, ale wyczuwalny. Natychmiast zadzwonił pod numer 112, a potem spojrzał na dziewczynkę. „Wszystko będzie dobrze, kochanie. Trzymaj mnie za rękę”.