Milioner dzwoni, żeby zwolnić swoją służącą

Karetka przyjechała szybko, a lekarze stwierdzili, że kobieta doznała ataku skrajnego wyczerpania. Pracowała nocami, sprzątając hotel, próbując zebrać pieniądze na leczenie swojej chorej na serce córki.

Eduard milczał, jego wzrok był zagubiony. Przez cały ten czas osądzał ją za „brak odpowiedzialności”.

Kilka godzin później, w szpitalu, Maria otworzyła oczy. Na widok szefa drgnęła ze strachu.

„Panie Eduardzie… Przepraszam, że nie przyszłam do pracy… Nie chciałam…”

Przerwał jej delikatnym gestem. „Proszę nic nie mówić. Zrobiła pani więcej niż wiele osób w moim biurze. Pracowała pani do upadłego”.

Kobieta wybuchnęła płaczem, a dziewczynka wskoczyła mu w ramiona.

Eduard wstał i powoli, ale z odmienionym wyrazem twarzy, odszedł. Następnego dnia wysłał listonoszowi kopertę. W środku było 10 000 lei i krótki list: