Milioner, nie zapowiadając tego, postanowił odwiedzić dom kobiety, która dla niego pracowała

Mrugnęła kilka razy, jakby zastanawiając się, czy śni, czy nie. Potem skinęła głową i szeroko otworzyła mu furtkę.

Podwórko było małe, ale czyste. Na sznurze wisiało kilka wypranych ubrań, a obok muru doniczka z czerwonymi pelargoniami wnosiła odrobinę życia. Emil rozejrzał się w milczeniu, jakby zawstydzony przepychem własnego domu.

— Nie powinien pan był zawracać sobie głowy, panie Emilu… naprawdę nie było potrzeby — powiedziała Julia, szybko sprzątając talerze ze stołu.

— Nie zawracałem sobie głowy — odparł spokojnie. Chciałem tylko zobaczyć, jak pan mieszka. I może… o coś pana zapytać.

Spuściła wzrok, ale na jej ustach zadrżał nieśmiały uśmiech. Było jasne, że nie była przyzwyczajona do takich wizyt.

— Powiedz mi, słucham.