Milioner przebrał się za żebraka, żeby wystawić na próbę swoją narzeczoną

— Pani… — powiedział ściszonym głosem. — Proszę… jeśli ma pani jakieś drobne.

Irina nagle się zatrzymała. Patrzyła na niego przez kilka sekund, lekko unosząc brwi. Robert poczuł ucisk w żołądku. Spodziewała się pogardy, kroku w tył, może nawet grymasu.

Ale Irina westchnęła.

— Chwileczkę — powiedziała.

Otworzyła torebkę, wyjęła portfel i podała mu banknot stu lejowy. Po czym, nie wychodząc, spojrzała na niego jeszcze raz.

— Wszystko w porządku? — zapytała. — Masz gdzie spać?

Pytanie uderzyło Roberta jak cios w pierś. Pokręcił głową, unikając jej wzroku.

— Nie do końca…

Irina rozejrzała się, a potem usiadła obok niego na ławce, nie zwracając uwagi na spojrzenia przechodniów.

— Posłuchaj mnie — powiedziała ciszej. — Dwie przecznice stąd jest stołówka. Jedzenie jest gorące, ludzie są w porządku. A jeśli chcesz… Mogę zadzwonić do kogoś, kto pomoże ci z dokumentami i zakwaterowaniem.