Milioner udaje niewidomego, żeby sprawdzić uczciwość swojej narzeczonej

Kilka dni później Irina zaczęła coraz częściej wychodzić. Mówiła, że ​​idzie do apteki, na targ, do salonu. Pewnego popołudnia Mihai poprosił gospodynię, żeby wyprowadziła go na podwórko, na taras, pod pretekstem, że chce poczuć świeże powietrze. Tam, ukryty za jej ciemnymi okularami, usłyszał śmiech. Irina rozmawiała przez telefon, a jej głos był inny – figlarny, ciepły, niemal zakochany.

„Nie, kochanie, on niczego się nie dowiedział. Zachowuje się jak prawdziwy ślepiec…”

Wtedy serce Mihaia zamarło. Zrozumiał.