Milioner udawał, że śpi, aby wystawić na próbę syna służącej

Kij lekko uderzył o drewnianą podłogę.
Jeden dźwięk. Sekunda.
Klara zamknęła oczy, spodziewając się najgorszego.

Constantin powoli wstał z krzesła. Nie wyglądał na złego. Nie wyglądał nawet na zmartwionego.

Wydawał się… zmęczony.

Wziął samochodzik z ręki dziecka.
Obrócił go ostrożnie, jakby to było coś kruchego i cennego.

„Wiesz” – powiedział po chwili – „kiedy byłem mały, nie mieliśmy zabawek”.