Milioner widzi na ulicy dziecko, które ma na sobie identyczny naszyjnik jak ten, który nosiła jego zaginiona córka

Karol przykucnął i spojrzał mu w oczy.

— Nie, chłopcze. Chcę ją tylko zobaczyć. To moja córka.

Chłopiec przez chwilę się wahał, potem skinął głową.

— Dobrze… proszę iść za mną.

Szli alejką prowadzącą na skraj parku. Słońce niemal zaszło, a długie cienie kładły się na trawie. Ręce Karola drżały. Każdy krok wydawał się wiecznością.

Bał się.