A jeśli to pomyłka?
A jeśli to nie ona?
Ale coś w głębi duszy mówiło mu, że tym razem los się nie pomylił.
Po kilku minutach dotarli do małego domu z odpadającym tynkiem i zardzewiałą bramą. Z podwórka dochodził śpiew kobiety, a w powietrzu unosił się zapach gulaszu.
— Mamo! — zawołał chłopiec. — Jakiś pan chce zobaczyć tę dziewczynkę!
Kobieta około czterdziestki wyszła na próg, wycierając ręce w fartuch.
— Kogo pan szuka?
Karol ledwo mówił.
— Dziewczynki… która trafiła tu wczoraj.
Kobieta przyjrzała mu się uważnie.
W tej samej chwili zza jej pleców wyszła Zosia — z potarganymi włosami i w za dużej koszuli.
Gdy go zobaczyła, krzyknęła:
— Tato!
Karol padł na kolana. Ramiona same się otworzyły, a dziewczynka wbiegła w jego objęcia.
Płakali oboje, bez słów.
Kobieta i chłopiec patrzyli wzruszeni, nie wiedząc, czy się uśmiechać, czy płakać razem z nimi.
Po chwili Karol wstał.
— Proszę pani… nie wiem, jak dziękować.