Guwernantka, kobieta po pięćdziesiątce, z oczami czujnymi na każdy ruch w domu, zawahała się na sekundę. Załamywała ręce, znak, że wie więcej, niż chciała powiedzieć.
— Panie Mitrea… to nie jest zwykła sprzątaczka, powiedziała w końcu. To Irina. Zaczęła dwa tygodnie temu. I… wczorajszy dzień był trudniejszy.
Eduard zamarł.
— Trudny dla kogo? Dla niej czy dla moich dzieci?
Guwernantka z trudem przełknęła ślinę.