MILIONER WRÓCIŁ DO DOMU W ŚRODKU NOCY

Oczy Eleny rozszerzyły się z niedowierzania.

—Ale… proszę, nie każ mi wychodzić z dziećmi. Znajdę coś innego, przysięgam.

Andriej wziął głęboki oddech:

—Od dziś… nie jesteś już służącą. Chcę, żebyś… była opiekunką moich dzieci. Podwójna pensja. I chcę, żebyśmy znaleźli ci kawalerkę w pobliżu, na mój koszt.

Łzy spływały mu po policzkach, a on nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa.

Kontynuował:

—A jeśli się zgodzisz… chcę, żebyś mnie też czegoś nauczyła: jak trzymać dziecko w ramionach, żeby zasnęło bez strachu.

Tego samego wieczoru, po raz pierwszy, multimilioner nie wrócił do domu o północy.

Przyszedł o siódmej.

Bez krawata.

Ale z sercem.