Lilia, zauważając go, krzyknęła radośnie:
— Tato! Patrz, Raluca nauczyła nas nowej gry!
Eduard, z czerwonymi policzkami, podbiegł do niego i włożył mu zabawkę do ręki:
— Chcesz być królem, tato?
Adrian powoli usiadł obok nich. Raluca chciała wstać, zawstydzona, ale gestem dał jej znak, żeby została.
— Nie, proszę, kontynuuj — powiedział cicho.
A potem, pośród zabaw i śmiechu, Adrian poczuł, jak coś w nim pęka — zimna ściana biznesmena, który zawsze stawiał pracę na pierwszym miejscu. Po raz pierwszy od lat nie interesował go już telefon, ani projekty, ani miliony. Chciał po prostu być tam, z nimi.
Kiedy gra się skończyła, spojrzał na całą trójkę. Raluca uśmiechała się nieśmiało, a dzieci zebrały się w jego ramionach.
— Dziękuję — powiedział do niej drżącym głosem. — Nawet nie wiesz, co przyniosłaś do tego domu.