Milioner wrócił wcześniej do domu na lunch… i był oszołomiony tym, co zastał

Ana wzięła głęboki oddech, jakby przed wyznaniem.

— To pańskie dzieci, panie Mihai.

Słowa spadły ciężko, niczym kamienie.

Mihai poczuł, jak kolana miękną mu pod ciężarem. Oparł się o framugę drzwi, nie zdając sobie z tego sprawy.

— Nie… to niemożliwe — wyszeptał.