Ion nagle zamknął laptopa. Serce waliło mu jak młotem.
Te słowa rozbrzmiewały w jego głowie: „Nawet jeśli twój ojciec nigdy nie wróci…”.
Siedział bez ruchu przez kilka minut, wsłuchując się jedynie w tykanie zegara w swoim biurze.
Po raz pierwszy od dawna coś uderzyło go mocniej niż jakakolwiek liczba na koncie czy strata w interesach.
Ta kobieta… niczego od niego nie chciała. Nie schlebiała mu, nie manipulowała nim.
Po prostu dawała dziecku to, czego on nie był w stanie dać: ciepło.