Dziewczynki zaczęły spać w nocy.
Carmen znów się uśmiechnęła.
Pewnego ranka Andriej zdjął ze ściany zdjęcie Lucii i położył je na stole, wśród innych.
— Nie chcemy tego dłużej ukrywać.
Natalia skinęła głową.
— Nawet ból nie daje się ukryć.
Po dwóch miesiącach Andriej nie szukał już niań.
Miał dom.
Znów miał rodzinę.
A Natalia nie była już „numerem trzydzieści osiem”.
Była kobietą, która pozostała.