– Anna, masz jedną wadę: pamiętasz o mnie tylko wtedy, gdy jesteś w kłopocie. Przez resztę życia podejmujesz decyzje sama, od dwudziestu siedmiu lat. A kiedy te decyzje powodują problemy, zawsze mnie obwiniasz.
Anna zmrużyła oczy.
– Skończyłeś? Powiedz coś sensownego.
– Gena jest dorosłym i rozsądnym człowiekiem. Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy przeszkadzać mu w małżeństwie z Leną. Wygląda na dobrą dziewczynę.
– Jak możesz powiedzieć „dobrą”! Dzisiaj nie ma porządnych ludzi bez pieniędzy.
– Nawet ty nie zawsze miałaś pieniądze, pamiętasz?
Anna Nikolaevna była wściekła.
– Sasha, jesteś nieodpowiedzialny! Nasz syn zrujnuje sobie życie!
– Spokojnie. Nic strasznego się nie dzieje. Będzie kontynuował leczenie, a może młoda żona nawet pozytywnie na niego wpłynie. Nie rozumiem, dlaczego się tak martwisz.
Anna Nikolaevna wyszła z pomieszczenia w gniewie, a Gennadij powoli wstał.
– Dziękuję, tato.