Jej matka zawsze była przy niej, opiekowała się wnukiem, wspierała ją finansowo i moralnie. Pierwsza praca Anny była zwycięstwem – od tego momentu utrzymywała rodzinę z godnością, mimo skromnego życia.
Dyrektor kliniki szybko dostrzegł jej talent i determinację. „Wcześnie zostać matką to nie tragedia – powiedział – to twoja siła. Kariera dopiero się zaczyna. Masz całe życie przed sobą, najważniejsze to mieć stabilny fundament.”
Te słowa były dla Anny jak promień słońca w ciemności.
Gdy Igor skończył sześć lat, podczas wizyty u babci, pielęgniarka Maria Kowalska ciepło powiedziała:
„Anno, czas pomyśleć o szkole. Rok przeleci, a Igor pójdzie do pierwszej klasy. Bez dobrego przygotowania będzie mu trudno, zwłaszcza dziś.”
Nowe zmartwienia pojawiły się w jej życiu, ale Anna nie poddawała się. Organizowała lekcje, planowała rutynę domową i stworzyła sprzyjające środowisko do nauki – to była jej nowa codzienność.