Jego córka Olga od prawie roku cierpiała na tajemniczą, nieznaną chorobę. Żadne badania nie dały odpowiedzi. Dziewczynka była słaba, bez sił.
Anna wysłuchała w milczeniu, potem profesjonalnym tonem odpowiedziała:
„Przykro mi z powodu waszej sytuacji. To bolesne, gdy dziecko cierpi. Ale nie możemy tracić czasu. Potrzebna jest pełna diagnoza. Każdy dzień się liczy.”
Krzysztof skinął głową.
„Gdzie jest Olga? Dlaczego przyszedłem sam?” – spytała Anna, lekko pochylając głowę.
„Jest zbyt słaba…” – odpowiedział cicho – „nawet nie ma siły wstać.”
Mówił spokojnie, ale Anna wyczuła emocje kryjące się za słowami.
„Powiedziano mi, że jesteś jednym z najlepszych chirurgów. Jeśli to prawda, pomóż. Pieniądze nie mają znaczenia. Poproś o co chcesz.”
Nie dodał nic więcej o stanie córki – ból był już wystarczający.
Imię Igora nigdy nie zostało wspomniane, jakby nigdy nie istniał. Anna zauważyła to obojętnie: te rany należały do przeszłości.
„Jeśli nie uda się…” – powiedział niemal szeptem – „nie wiem, jak przeżyję…”
Słowa te uderzyły ją mocniej niż się spodziewała.