— Jestem dyrektorem generalnym firmy, z którą miałeś rozmowę kwalifikacyjną.
Serce podskoczyło mu do gardła.
— Wiem, co się tam wydarzyło — kontynuował pan Ionescu. — Dowiedziałem się, że się spóźniłeś. I wiem dlaczego.
Andriej zamilkł.
— W mojej firmie, powiedział ten rzadki człowiek, mogę nauczyć kogoś zawodu. Ale nie mogę nauczyć nikogo być człowiekiem.
Autobus się zatrzymał, ale Andriej nie wysiadł.
— Jeśli się zgodzisz, będę na ciebie czekał jutro rano. O 9:00. Żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Z gotową umową.
W jego oczach pojawiły się łzy.
— Dziękuję… dziękuję bardzo, zdołał powiedzieć.
— Już spłaciłem swoje długi, odpowiedział spokojnie pan Ionescu. Moja mama żyje dzięki tobie.
Następnego dnia Andriej przybył wcześnie.
Czysty, podekscytowany, z szybko bijącym sercem.
Podpisał umowę na pensję, która wydawała mu się nierealna: 4500 lei.
Ale bardziej niż dla pieniędzy, czuł, że został wybrany do czegoś większego.
Kiedy wychodził z budynku, świeciło słońce.
I po raz pierwszy od dawna Andriej miał pewność:
kiedy decydujesz się być człowiekiem, życie nie pozostaje długiem.