Moi rodzice odcięli mnie od wszystkiego po tym, jak wyszłam za mąż za zgorzkniałego cieślę

Tata odchrząknął. „Panie Dan? Co… co się panu stało?”

Dan uśmiechnął się kącikiem ust, uśmiechem, który dobrze znałem – tym, który miał, gdy miał przekazać ważną nowinę.

„Nie jestem tylko cieślą od prawie dwóch lat, panie Costea”.

Cisza wokół pogłębiała się. Ludzie już odwracali się w naszą stronę. Ciekawość wisiała w powietrzu.

„Założyłem własną firmę” – kontynuował Dan. „I po mnóstwie pracy, wielu nieprzespanych nocach i kilku kontraktach, o których nigdy bym nie pomyślał… skończyłem pracując z dużymi deweloperami. W tym z tymi, którzy przejęli twój projekt w północnym Bukareszcie”.