Mniej niż sekunda.
Ale w tym błysku dostrzegłem jego zakłopotanie.
Ponowna instalacja elektryczna.
Ponowne obliczenie.
Potem odwrócił wzrok, przełknął ślinę i kontynuował:
„Wszystkim, którzy służyli przede mną i u mego boku” – powiedział, wymawiając słowa wyraźnie zmienionym tonem – „dziękuję za waszą służbę, wasz przykład i wasze poświęcenie”.
I tak to się stało.
Ani słowa o mnie.
Nie imię. Nie tytuł.
Znów ta sama krucha cisza, przyodziana w ceremonialne wstążki.