Mój mąż chciał uczcić swoje urodziny u nas i zaprosił wszystkich swoich krewnych

Powoli wstałam od stołu.

Nie krzyczałam. Niczym nie trzasnęłam.

Poszłam prosto do kuchni.

Wszyscy ucichli, prawdopodobnie myśląc, że przynoszę deser.

Wzięłam blachę do pieczenia, miskę sałatkową i koszyk na pieczywo i postawiłam je przed nimi na stole.

Potem zdjęłam fartuch.

Schludnie go złożyłam.

Położyłam go obok talerza Andrieja.