„Smacznego” – powiedziałam spokojnie. Od teraz częstujcie się sami.
Spojrzeli na mnie, jakbym powiedziała coś w obcym języku.
„Co masz na myśli?” – zapytała teściowa, marszcząc brwi.
„Znaczy, ja też usiadłam przy stole. Dziś nie jestem kelnerką. Jestem żoną jubilata”.
I po raz pierwszy od lat usiadłam na krześle, nie wstając od razu.
Alina zaśmiała się krótko.
— Och, jaka ty jesteś wrażliwa…
Zwróciłam na nią wzrok.
— Nie jestem wrażliwa. Jestem zmęczona. Od dwóch lat, przy każdym rodzinnym posiłku, gotuję, sprzątam, milczę, gdy ktoś mnie krytykuje. I nawet nie słyszę „dziękuję”.
W pokoju zapadła ciężka cisza.
Spojrzałam na Andrieja.
— Proszę, powiedz mi, chociaż raz: czy jedzenie jest dobre?