Mój mąż chciał uczcić swoje urodziny u nas i zaprosił wszystkich swoich krewnych

Zawahał się.

Wszystkie oczy były na niego zwrócone.

— Tak… jest dobre — powiedział w końcu, bardziej stanowczo. Jest bardzo dobre.

— To następnym razem, gdy ktoś nazwie mnie kiepską gospodynią domową, może ty pierwsza to powiesz.

Teściowa zacisnęła usta.

— Właśnie dałyśmy ci radę…

— Nie — odpowiedziałam. Rady udziela się na prośbę. Reszta to krytyka.

Ręce trzęsły mi się pod stołem, ale głos brzmiał spokojnie.

— I jeszcze jedno. Jeśli chcesz idealnych posiłków, możesz zorganizować kolejną rocznicę u siebie. Przyjdę z zaproszeniem. Z kwiatami.

Nikt się już nie śmiał.

Andriej wstał.

Przez chwilę bałem się, że zacznie krzyczeć.

Ale poszedł do kuchni, wziął butelkę soku i zaczął napełniać szklanki.

— Zostawmy te dyskusje na boku. Dziś są moje urodziny i chcę, żeby były ciche — powiedział.

To nie było spektakularne oświadczenie.

Ale to był pierwszy raz, kiedy zrobił coś konkretnego.