Mój mąż i ja pojechaliśmy kupić mieszkanie od obcokrajowca. Udawałam, że nie rozumiem niemieckiego… aż jedno zdanie sprawiło, że ścisnęło mnie w żołądku.

Jego głos się załamał. „Po tym wszystkim, co razem zbudowaliśmy?”

Przyjrzałem mu się uważnie. „David, próbowałeś ukraść mi wszystko. Planowałeś zniknąć”.

Nic nie powiedział, bo wiedział, że to prawda.

Pan Carter odchrząknął. „Myślę, że to spotkanie dobiegło końca”.

Klaus szybko wstał. „Tak. Dobry pomysł.”

Zanim jednak wyszedł, Ethan położył na stole jeszcze jeden dokument.

„Jest jeszcze jedna rzecz, którą powinieneś wiedzieć.”

Dawid spojrzał na kartkę. „Co to jest?”

„Zaktualizowany rejestr spółki”.

Dawid zmarszczył brwi. „I co z tego?”

Ethan uśmiechnął się lekko. „Walker Property Holdings niedawno przeszedł aktualizację”.

Oczy Dawida przesunęły się po stronie. Potem jego twarz zbladła.

„Co zrobiłeś?”

Głos Ethana pozostał spokojny. „Twoje udziały w firmie zostały prawnie przeniesione w zeszłym tygodniu”.

„Przeniesiony?”

„Tak. Dla Margaret Walker.”

W pokoju znów zapadła cisza.

David powoli podniósł wzrok. „Dałeś jej moje udziały”.

Ethan skinął głową. „Podpisałeś upoważnienie dwa miesiące temu, kiedy poprosiłeś ją o podpisanie dokumentów podatkowych”.

Dawid lekko się cofnął. „To nie były dokumenty podatkowe”.

Ethan uśmiechnął się spokojnie. „Nie. To były dokumenty przeniesienia własności.”

Głos Davida był ledwie szeptem. „Oszukałeś mnie”.

Powoli pokręciłem głową. „Nie, Davidzie. Oszukałeś sam siebie, bo uwierzyłeś, że jestem zbyt głupi, żeby to zauważyć”.

Dawid rozejrzał się po pokoju, jakby był w pułapce.

Którym był.

Mieszkanie, firma, wszystko teraz prawnie należało do mnie. Klaus powoli cofał się w stronę drzwi.

„Myślę, że powinnam wyjść.”

Pan Carter skinął głową. „To może być mądre”.

Dawid stał na środku pokoju i patrzył na mnie z niedowierzaniem.

„Zaplanowałeś to wszystko.”