Podniosłam wzrok znad talerza. „Dlaczego mielibyśmy to robić?”
Wzruszył ramionami. „Dom się starzeje. Ogród wymaga pracy. Mieszkania są łatwiejsze”.
Zaśmiałem się. „David, wiesz, że kocham ten dom”.
Skinął głową i uśmiechnął się, ale coś w jego uśmiechu było napięte. Wtedy nie rozumiałem dlaczego. Patrząc wstecz, uświadamiam sobie, że to był moment, w którym jego plan już się rozpoczął.
Przez kolejne tygodnie wielokrotnie wspominał o mieszkaniach. Czasami pokazywał mi zdjęcia na telefonie. Nowoczesne kuchnie. Piękne widoki na miasto. Ciche budynki. Na początku to ignorowałam. Ale pewnego wieczoru pokazał mi mieszkanie, które naprawdę było piękne. Duże okna, jasny salon i balkon z widokiem na park. Sprzedawał je Niemiec, który wracał do Europy. Cena wydawała się rozsądna.
David wyglądał na podekscytowanego w sposób, jakiego nie widziałam od lat. „Moglibyśmy zacząć od nowa, Maggie” – powiedział. „Nowe miejsce, nowe życie”.
W jego głosie słychać było nadzieję i bardzo mi się podobał. Więc w końcu zgodziłam się chociaż obejrzeć mieszkanie.
Patrząc wstecz, to był pierwszy błąd.
Dwa tygodnie później pojechaliśmy do miasta, żeby spotkać się ze sprzedawcą. Budynek stał wysoki i cichy na czystej ulicy wysadzanej drzewami. Wyglądał spokojnie i elegancko. Kiedy weszliśmy do holu, podłoga lśniła jak szkło. Winda powoli wjechała na dwunaste piętro.
David wyglądał na dziwnie zdenerwowanego podczas jazdy. Jego palce lekko postukiwały o teczkę.
„Wszystko w porządku?” zapytałem.
Szybko skinął głową. „Po prostu się cieszę”.
Drzwi mieszkania się otworzyły i powitał nas wysoki mężczyzna. Nazywał się Klaus Reinhardt. Miał siwe włosy, bystre spojrzenie i uprzejmy uśmiech.
„Witamy” – powiedział po angielsku.