Mój mąż ledwo zdążył wejść pod prysznic, gdy na jego telefonie wyświetlił się komunikat: „Jestem w ciąży”

— Ale… ale jestem w ciąży…

Odwróciłem do niej głowę.

— To lepiej się zastanów, z kim.

Słowa zabrzmiały ciężko. Zdecydowanie.

Wujek, który zawsze „dawał lekcje”, oniemiał.

Siostra Radu zakryła usta dłonią.

Radu się pocił. Nie ze wstydu.

Ze strachu.

Bo to nie była kłótnia małżeńska. To nie była scena zazdrości.

To była prawda, czarno na białym.

Podeszłam do niego.

— Pięć lat, Radu.

Mój głos nie drżał.

— Pięć lat, w których pozwoliłeś mi wierzyć, że to ja jestem problemem. Że jestem „wadliwa”. Że muszę chodzić do lekarza, na zabiegi, na zastrzyki, na badania warte dziesiątki milionów lei.

Teściowa spojrzała na niego.

— Radu…?