Kiedy drzwi się zamknęły, wzięłam głęboki oddech. Kolana mi się trzęsły. Usiadłam na schodach.
Dopiero wtedy popłynęły łzy. Niewiele. Nie dramatycznie. Tylko kilka, czystych.
W porze lunchu zadzwonił telefon. Nieznany numer.
— Clara, to ja. Musimy porozmawiać.
W głosie Ethana słychać było panikę.
— Nie sądzę.
— Nie mam pieniędzy! Karty nie działają! Jestem już w Rumunii, wróciłem!
— Gratulacje.
— Rebeca mnie zostawiła. Powiedziała, że jestem katastrofą.
Rozłączyłam się.
W kolejnych tygodniach życie powoli wracało do normy. Rozmawiałam z prawnikiem. Złożyłam papiery. Poszłam do pracy. Odetchnęłam.