Mój mąż nigdy nie wiedział, że jestem anonimową milionerką stojącą za tą firmą

Szłam powoli po mokrym chodniku, moje bliźniaki spały w wózku, a jesienny wiatr szczypał mnie w policzki. Bukareszt był pełen świateł i klaksonów, ale dla mnie panowała cisza. Cisza, która bolała.

Nie poszłam do dzielnicy mieszkalnej, gdzie mieszkaliśmy z Radu. Nie do willi, którą kupiliśmy na cele komercyjne. Nie do bramy z domofonem, na którym widniał napis „Popa Family”.

Zatrzymałam taksówkę.

„Dokąd jedziemy, proszę pani?” – zapytała taksówkarz.

Podałam jej adres w Primăverii. Mieszkanie, które kupiłam trzy lata temu, na swoje nazwisko. Jedyne miejsce, w którym czułam się bezpiecznie.